1107 najważniejszych trendów
1107-najwazniejszych-trendow-featured

1107 najważniejszych trendów

O wygodzie konsumenta, siedmiu najbliższych sąsiadach oraz czasie, który nie dla wszystkich mierzony jest taką samą miarą.

Ludzie lubią wiedzieć co się święci. Nie mam jednak na myśli wielkanocnego kosza. Ludzie lubią wiedzieć co w trawie piszczy, lubią wiedzieć co wisi w powietrzu. Ciekawość tego co może wydarzyć się w przyszłości, zawsze rozpala naszą wyobraźnię. Dla wielu z nas, to co przed nami, jest znacznie ciekawsze niż to, co już przeżyliśmy. Przewidzenie tego co się wydarzy w przyszłości jest niezwykle trudne. Wszelkie próby przybliżania się do tego, co może nas czekać, warte są więc wielu starań. Doskonale wie o tym biznes. Ja sam od dziecka fascynowałem się plotkami i przypuszczeniami na temat przyszłości. Kiedy dorosłem i związałem swoje życie z przedsiębiorczością, śledzenie trendów przynosiło mi coraz więcej satysfakcji. Stawało się coraz bardziej wciągające a zarazem pomocne. Przygotowując się do tegorocznego spotkania z uczestnikami Trendowni, postanowiłem, że opowiem o wybranych trendach, które w ostatnim czasie próbują drzwiami i oknami wpychać się do naszej świadomości.

Na początku sięgnąłem do kilku znanych źródeł, w których można znaleźć informacje o nadchodzących tendencjach. Supply Chain Digital donosi na przykład o kontynuacji trendów, które poznaliśmy już w ostatnich kilku latach (*1). Kontynuacja rozwoju Blockchain jest jednym z nich. Blockchain ich zdaniem ma coraz większą szansę na praktyczne użycie w wielu firmach, ponieważ coraz częściej obserwujemy próby jego zastosowań. Kolejnym trendem jest eksplozja nowych urządzeń i możliwości mobilnych. Cóż, informacja gromadzona w terenie, niemal w czasie rzeczywistym, raczej na pewno będzie wpływać na poprawę jakości łańcuchów dostaw. Supply Chain Digital pisze również o sharing economy, sądząc, że zacznie ona zakłócać dotychczasowe usługi logistyczne, ponieważ prywatne samochody dostawcze, mogą zacząć przejmować część przesyłek. S. C. Digital prognozuje również, że zupełnie osobną kategorią technologiczną może stać się Supply Chain Visibility – wyodrębniona kategoria analityczna, która do tej pory była raczej domeną systemów ERP, TMS czy SCM. S. C. Digital sugeruje też, że efekt Amazona wpłynie na łańcuchy dostaw poza sprzedażą detaliczną. Rzecz w tym, że coraz szybsze czasy dostaw, jakie oferuje Amazon, dowodzą, że inwestycje w innowacje i technologie przynoszą gigantyczne korzyści.

Kolejne źródło – Supply Chain Dive (*2) – donosi o innych nadchodzących modach. Mówi np. o masowej ucieczce do “chmury”, podając, że do 2020 roku, około 80% interakcji w łańcuchach dostaw, oparte będzie o cloud computing. Mówi też o tym, że będziemy odchodzić od prostych analiz w kierunku sztucznej inteligencji. Sztuczna inteligencja pozwoli zautomatyzować podejmowanie decyzji, usprawniając m.in. planowanie transportu. S. C. Dive ostrzega przed większym uzależnieniem od robotyki. Już dzisiaj roboty wykonują operacje o coraz większym poziomie komplikacji i stają się coraz bardziej elastyczne. Z kolei Forbes (*3) zwraca uwagę na wagę zarządzania rentownością sprzedaży wielokanałowej, automatyzację i niedobór siły roboczej, problem nowych taryf celnych i ich wpływ na sieci dostaw, a także dalszą kontynuację wpływu technologii cyfrowych na światową logistykę. Na inny zestaw aktualnych trendów zwraca uwagę Gartner (*4), który również wróży rozwój sztucznej inteligencji, łańcuchy dostaw oparte o zaawansowaną analitykę i algorytmy, dalszy rozwój internetu rzeczy, autonomiczne roboty i autonomiczne pojazdy, AR i VR, ale także wykraczające poza chatboty i wirtualnych asystentów, zaawansowane systemy konwersacji. W obszarze zastosowań produkcyjnych, Industry Week (*5) wróży z kolei na najbliższe miesiące dalsze umacnianie się IoT na rynku B2B, wzrost wykorzystania cobotów (collaborative robots), coraz mocniejszą rolę blockchain w systemach produkcyjnych. Na liście trendów umieszcza jednak także wzrost cyber zagrożeń. Na stronach Manufacturing Business Technology (*6) znalazłem z kolei sugestie, że w najbliższym czasie czeka nas zmiksowany biznes, w którym firmy będą wykraczać poza swoje dotychczasowe zajęcia. MBT pisze również o współpracy w internecie ludzi, inteligencji opartej na danych analitycznych, opartym na chmurze omnichain’ie, a także opartej na IoT elastyczności odpornej na przyszłość.

Po przeglądnięciu kilkudziesięciu źródeł sugerujących najbliższą przyszłość, sytuacja bynajmniej nie stała się dla mnie bardziej klarowna ani jednoznaczna. Na trendwatching.com przeczytałem, że w Blue Leaf Cafe w japońskim Sendai, trendem stała się mobilna aplikacja Au, która pozwala na wykorzystanie technologii rozszerzonej rzeczywistości (*7). Goście tego lokalu mogą w każdej chwili wejść w interakcję z wirtualną gwiazdą pop Hatsune Miku. Trendem według autorów jest nawiązywanie coraz bardziej osobistych więzi z przedmiotami. Jak sądzą, już w 2020 roku, przeciętna osoba będzie częściej rozmawiać z botami niż partnerem. Ten sam portal pisze o trendzie A-commerce, rozumianym jako automated commerce. Ponieważ kupujący mają coraz więcej rzeczy do zrobienia, wspierane technologią polowanie na okazje, wspomaganie negocjacji, zakupów i sposobu dostaw, rzeczywiście mogą spotkać się z przyjaznym przyjęciem konsumenta. Przykładem może być projekt Finery (*8). Stres w jakim przychodzi żyć współczesnym konsumentom jest tak wielki, że pojawił się również trend “zaprojektowanej zdolności wybaczania”. Konsumenci żyją w ciągłym stresie wybierania produktów, które w cyfrowym świecie ciągle się zmieniają i aktualizują. Zaczynają więc oczekiwać, że dany produkt czy usługa „wybaczy im”, kiedy okaże się jutro nieaktualna lub niepotrzebna. RYU (Respect Your Universe) – oferująca zniżkę na odzież fitness dla klientów, którzy przez ostatni rok stracili lub zyskali na wadze – jest jednym z przykładów tego trendu (*9). No tak. Wspomniałem już o 31 pierwszych trendach. Wśród pozostałych 1.076 trendów, warto wymienić tak oczywiste kierunki jak industry 4.0, virtual reality, sztuczną inteligencję dodaną do wszystkiego, internet oczu, internet uszu, femtech, mobile 5G, kolejny miliard ludzi w sieci, globalizację chińskich technologii, powszechny airbnb’ing, bezmarkowość, data donation, demokratyzację danych, farming 2.0, food tech, veganomikę, algoritmic food design, rolnictwo komórkowe, hyperpersonalizację produktów, życie bliżej natury, luksus życia a nawet trend opisany jako luksus anty-luksusowy. Aby jakoś wybrnąć z tytułu, pozostało mi jeszcze opisać 1.054 trendy.

Z roku na rok słyszę o coraz większej ilości trendów. Trudno mi wszystkie z nich poznać, ocenić i zrozumieć. Myślę, że masz podobne odczucia. To tak, jakby wszyscy postanowili nagle zostać trendsetterami. Co ciekawe, coraz więcej trendów oznacza pojawianie się coraz większej ilości rynków. Nowe rynki zyskują dodatkowy wiatr w żagle, dzięki prostszemu dostępowi do wiedzy, możliwości łatwiejszego realizowania potrzeb, coraz większego dążenia do wygody i komfortu, kulturowego wyzwolenia, rozrostu klasy średniej i oczywiście dzięki gospodarce opartej na ustawicznym rozwoju. Wszystko wzajemnie się nakręca. Internet i zaawansowane technologie wspomagają dzisiaj demokratyzację potrzeb. Niekiedy nawet tych najbardziej nieprzewidywalnych. Dzisiaj, podobno co szósty właściciel zwierzęcia, zakłada dla niego konto w social media. Wyłaniają się więc nowe zawody, jak np. “animal influencer”. Firmy poszukują nawet dobrze opłacanych coachów w tym zakresie (*10). Ta robota nie jest jednak bynajmniej łatwa. Prawdziwy “social petworking caoch” musi zająć się przygotowywaniem webinariów dla zainteresowanych, prywatnymi konsultacjami z ważnymi klientami, udzielaniem porad na temat praktyk w social media oraz wprowadzaniem skutecznych strategii. Cel jest bardzo prosty. Ukochany zwierzak musi zdobyć jak najwięcej fanów w sieci. Żartów nie ma. Domowy pupil o wysokiej popularności w sieci, może przynieść swojemu właścicielowi dochody ręczne rzędu nawet miliona dolarów.

Dzięki coraz większej prędkości zachodzących zmian, na naszych oczach obserwujemy bifurkację potrzeb konsumenta i bifurkację rynków – bifurkację w pewnym uproszczeniu. To zjawisko, w którym dany obiekt rozwidla się, ewoluuje do dwóch nowych, zaczynających się od siebie różnić jakimiś cechami. Kiedy zaczęliśmy być świadomi pojawienia się informatyki, upychaliśmy do tej dziedziny wszystko, co związane było z komputerem. Z czasem jednak informatykę zaczęliśmy dzielić na hardware i software, później software na systemy operacyjne i oprogramowanie użytkowe, następnie zaś oprogramowanie użytkowe zyskiwało kolejne stopnie podziałów i podpodziałów. Dzisiaj w obrębie dowolnej dziedziny skrajnie wyspecjalizowanego oprogramowania, pojawiają się kolejne, jeszcze bardziej szczegółowe podziały. Nie inaczej jest w dziesiątkach innych branż. Nowe trendy i nowe rynki tworzą nie tylko nowo pojawiające się rozwidlenia, ale również ich nieprzewidywalne połączenia, które nie do końca łączą te same poziomy na osi czasu.

Czy trendów, na które powinniśmy w tym momencie zwracać uwagę jest tak wiele, jak zaproponowałem w tytule mojego artykułu? Nie wiem. Jest ich jednak tak dużo, że zaryzykowałem taką liczbą. Wydaje mi się również, że może ich być coraz więcej. Wspomagamy powstawanie coraz większej ilości potrzeb, generujemy coraz więcej problemów do rozwiązania, wyzwalamy coraz bardziej wyszukane potrzeby ludzi, stymulujemy coraz większą chęć podkreślania indywidualności, chcemy coraz większej wygody i przyjemności. Zmuszeni więc jesteśmy podejmować coraz więcej trudnych wyborów i realizować coraz więcej rzeczy w tym samym czasie. Aby temu podołać, z otwartymi rękami przyjmujemy kolejne innowacje, które mają szansę – przynajmniej przez chwilę – stać się kolejnymi trendami. Kiedy przyglądałem się tym wszystkim moim umownym 1.107. trendom, zauważyłem, że wiele z nich ma jedną wspólną, niezwykle fundamentalną cechę. Wydają się wyrastać ze wspólnego korzenia, którym jest czas. Czas występuje w roli głównej ogromnej ilości dzisiejszych trendów. Często ukrywa się za sensacyjnie brzmiącą technologią, chowa za obietnicami wygody lub pomysłowości. Jednak kiedy nowe trendy nie liczą się z czasem konsumenta, ten potrafi się na nich zemścić, skazując je na zapomnienie. Żyjemy coraz szybciej i oczekujemy coraz szybszych odpowiedzi na nasze interakcje z otoczeniem, na coraz szybciej podejmowane decyzje. Czas stał się rusztowaniem budowanego przez nas świata. Po cichu, gdzieś z tylnego siedzenia, decyduje o tym gdzie skręcić, kiedy zwolnić a kiedy dalej przyspieszać. Sądzę, że naprawdę warto przypisać mu rolę megatrendu.

Nie wydaje mi się aby świat miał ochotę choć na chwilę zwolnić. Ci, którzy pamiętają lata osiemdziesiąte minionego wieku, zachwycali się zapewne niezwykłą zabawką logiczną węgierskiego wynalazcy – kostką Rubika. Bűvös kocka (magiczna kostka) – jak nazywa się w języku węgierskim – przez samego wynalazcę układana była pierwszy raz przez około miesiąc. Dzisiaj nie pamiętam już, ile mnie zajęło to wtedy czasu, ale po stu pierwszych ułożeniach, zapewne nadal byłem bliżej pierwszym osiągnięciom samego wynalazcy. Do kostki nawiązuję z jednego, prostego powodu. Kiedy rozmawiamy dzisiaj o automatyzacji, mamy na myśli zautomatyzowane linie produkcyjne, oparte o precyzyjne roboty, wykonujące powtarzalne, choć coraz bardziej precyzyjne zadania. Kiedy rozmawiamy o rzeczach inteligentnych, mamy na myśli coraz bardziej zaawansowane algorytmy informatyczne, które torują sobie powoli drogę ku prawdziwej sztucznej inteligencji w przyszłości. Jednak coraz częściej świat mechaniki i informatyki mają się ku sobie. Popatrzcie proszę w jak krótkim czasie, zaawansowane technologie układają dzisiaj kostkę Rubika. Czy nie macie wrażenia, że czas jest tutaj mistrzem drugiego planu?

(*11)

Człowiek żyje coraz szybciej. Trudno dzisiaj o dziedzinę, która nie musi bić kolejnych rekordów prędkości. Zapomnijcie na chwilę o maszynie do układania kostki Rubika. W sumie to tylko zabawa. Jest wiele innych obszarów naszego życia, na które czas wywiera podobną presję. Na przykład coraz szybciej zjadamy. Czy widziałeś kiedykolwiek chicken harvester? Jeśli nie, to polecam wpisać te dwa wyrazy na popularnym portalu z filmami. Taki kombajn do kurczaków nie jest jeszcze nazbyt inteligentny, nie zastanawia się które z kurczaków chciały by być bardziej szczęśliwe, ale bezwzględnie dba o to, aby zostały zapakowane i wysłane do zjadacza tak szybko, jak tylko możliwe. No bo jak niby inaczej moglibyśmy zaspokoić oczekiwania ponad 7. miliardów żołądków, nie spiesząc się? Kombajny do kurczaków muszą jednak jeszcze sporo przyspieszyć, jeśli żołądków do wykarmienia pojawi się lada moment 8 a może 9 miliardów.

(*12)

Rzeczy dzieją się bardzo szybko. Przyspiesza transport międzykontynentalny, międzynarodowy i lokalny, przyspiesza czas produkcji, czas dostaw do sklepu i do domu, przyspieszają płatności, przyspiesza sama konsumpcja i przyspiesza życie produktów. Z czasem, coraz mniej czasu potrafimy spędzić z rodziną, coraz mniej czasu mamy na przeczytanie maila. Od kilku lat wystarczy nam zaledwie 280 znaków, aby zakomunikować całemu światu na Tweeterze informacje o randze międzynarodowej. Taką oszczędność czasu witamy jednak z przyjemnością. Na fundamencie elektroniki wyrosło i nadal rozwija się nasze obecne życie. Czy pamiętasz, jak jeszcze nie tak dawno temu, elektronik pracował z lutownicą w ręku? Popatrz proszę, jak dzisiaj wygląda linia produkująca obwody drukowane (SMT Line) w Patton Electronics, zbudowana przez Universal Instruments. Aby elektronika zapewniła nam szybszy świat, sama musi być coraz szybsza. Najwyraźniej rzeczy lubią dziać się coraz szybciej.

(*13)

Szybkość nie dotyczy jedynie samych maszyn. Coraz większa szybkość towarzyszy wielu zjawiskom, procesom, systemom, modom czy kulturom. Na przestrzeni kilkudziesięciu lat, średni czas posiadania akcji przez inwestorów, spadł z kilku lat do zaledwie kilku miesięcy (*14). Coraz doskonalsze systemy informatyczne zaczynają działać w czasie zbliżonym do rzeczywistego. Zapewne pamiętasz sceny z przesłuchania Mark’a Zuckerberg’a, w których próbował tłumaczyć członkom komisji zasady funkcjonowania swojego portalu. Firma Emotion Research Lab, zajmująca się rozpoznawaniem emocji na podstawie obserwacji twarzy, zaprezentowała krótki film, na którym niemal w czasie rzeczywistym, możemy próbować ocenić emocje, jakie towarzyszą Markowi. Użyłem słowa “próbować”, ponieważ coraz więcej naukowych doniesień wskazuje na to, że rozpoznawanie cudzych emocji po wyglądzie twarzy, nie jest możliwe. Jednak pomijając naukową wiarygodność oceny emocji Mark’a Zuckerberga, musimy pogodzić się z faktem, że czas w jakim to wszystko się odbywa, robi wrażenie. To tylko 9 sekund. Popatrz, bo warto.

(*15)

Zaawansowane technologie, cyfryzacja, internet i inne osiągnięcia cywilizacji, zmieniają definicję czasu dzisiejszego konsumenta. Coraz szybciej potrafimy przesyłać dane, coraz szybciej otwieramy wielkie dokumenty cyfrowe i coraz szybciej ściągamy olbrzymie cyfrowe obrazy. Eliminujemy nadmierną ilość kliknięć w sklepach internetowych, stosujemy coraz więcej skrótów i automatyzacji, bez zmrużenia oka akceptujemy roboty analizujące i piszące dla nas teksty, bo tak jest szybciej. Osoby mniej młode często buntują się przeciwko tak agresywnemu przyspieszaniu cywilizacji. Jednak pokolenia karmione cyfrowym mlekiem, nie maja większych problemów, aby pozwolić się porwać tej ciągle przyspieszającej fali. Nic dziwnego, że mając problem z opanowaniem takiej mnogości bodźców, wielu z nich próbuje żyć równocześnie w wielu miejscach. W naszym naturalnym życiu wielu z nas nauczyło się być niecierpliwymi. W świecie wszystko potrafiących technologii, stajemy się jeszcze bardziej niecierpliwi. Wie o tym np. Google, który zatrudnia specjalistów, aby sprytnie maskowali i odwracali uwagę użytkowników od opóźnień na ekranie. Doskonalą oni paski postępu oraz czas ładowania aplikacji. Często nie zdajemy sobie z sprawy z faktu, ale na ekranie pojawiają się dynamiczne symbole zastępcze (dynamic placeholders), aby zająć na sekundę czy dwie, uwagę najbardziej niecierpliwych z nas. Kolorowe paski postępu, nowoczesne animacje lub inne elementy, które służą osłabieniu naszej irytacji, wynikającej ze straty czasu.  Wygląda na to, że sekunda staje się ważniejsza niż minuta czy godzina.

Odnoszę z czasem wrażenie, że wchodzimy w okres natychmiastowej teraźniejszości. Rośnie liczba ludzi uzależnionych od nowoczesnych technologii. Oni nie myślą już tak, jak myśleliśmy do tej pory. Cyfrowa rewolucja powoduje stopniowe zanikanie poczucia czasu. Wszystko dzieje się niemal natychmiast. Wszystko ma miejsce w czasie teraźniejszym. Pokolenie młodych specjalistów dorastało w czasach cyfrowych. Chętnie sięga więc po nowe technologie i potrafi naciskać na starszych kolegów, aby sprawy biegły coraz szybciej. Młode pokolenia stały się więc katalizatorem kolejnych zmian, poganiających technologie i procesy w gospodarce. Żądają coraz szybszych usług i interfejsów, żądają natychmiastowych odpowiedzi na pojawiające się pytania, żądają błyskawicznej dostępności. Młode pokolenia wydają się niezwykle wielowątkowe. Super szybki świat staje się ich modą, kulturą i celem samym w sobie. Choć może jeszcze nie są tego świadomi. Młode pokolenia zaczynają żyć w kulturze prędkości i lada moment będą stanowić medianę typu konsumenta. A kiedy masowy konsument zechce żyć szybciej, biznes musi nauczyć się żyć równie szybko jak on. Marki i firmy muszą więc dostosować się do prędkości tej kultury. Ich największe szanse na sukces pojawiają się dzisiaj nagle i w sposób nieprzewidywalny. Kampanie oparte na memach czy reklamy wiralowe to jedne z wielu przykładów. Firmy i marki muszą dzisiaj przewidywać jak stać się liderem w wyścigu na czas.

Internet i miliardy urządzeń, które pozwalają łączyć wszystko ze wszystkim, wymuszają na nas kolejne poziomy połączeń. Połączeń stwarzających nowe nisze, do których wyścig będzie jeszcze szybszy niż do tej pory. Internet nie przyniósł bowiem nowego TV. To nie jest transmisja tego samego do wszystkich. Internet, w zależności od tego kim jesteś, gdzie jesteś, czym się zajmujesz lub czego chcesz, dostarcza ci inaczej przetworzonych danych, niż osobie, która siedzi na fotelu obok ciebie. Żyjemy w świecie wielu równoległych historii i wielu różnych narracji. Jak słusznie zauważono w artykule WEF, cyfrowa rewolucja nie jest rewolucją technologii, ale rewolucją człowieka (*16). Czas jest oczywiście niezwykle ważny. W biznesie czas to pieniądz – tak było zawsze. Jednak dzisiaj, produkujemy i konkurujemy z niespotykaną wcześniej prędkością. Szybkość tworzy dodatkowo podwaliny pod nową kulturę pędu i niecierpliwości. Wszystko ma charakter coraz bardziej krótkotrwały. Gary Vaynerchuk, jeden z guru marketingu internetowego twierdzi, że prędkość jest dzisiaj 4 miliardy razy ważniejsza, niż perfekcja (*17). Sam, jak twierdzi, pracuje dzisiaj 16 godzin na dobę i planuje w swoim dziennym grafiku niemal każdą sekundę.

Czytając między wierszami mojego tekstu, dochodzisz prawdopodobnie do wniosku, że niespotykany dotąd ogrom konsumenckich potrzeb, napędzający ten coraz szybszy wyścig z czasem, stwarza wiele nowych szans dla biznesu. Musisz jedynie regularnie monitorować najważniejsze innowacje, trendy i zmieniające się niczym w kalejdoskopie potrzeby konsumentów. Ale jak podołać temu wyzwaniu? Które z trendów uznawać za najważniejsze? Gdzie ich szukać? Czas staje się tak ograniczonym dobrem, że coraz trudniej przeznaczyć go na naprawdę słuszne rzeczy. Kiedy coraz bardziej nie będziemy w stanie samodzielnie nadążać za rzeczywistością, będziemy prawdopodobnie zmuszeni zaufać innym. Tym, którzy żyją w naszym bezpośrednim otoczeniu. W podtytule artykułu wspominam o siedmiu najbliższych sąsiadach. To nawiązanie do wyników badań nad stadami szpaków (*18), które opisują sposób komunikacji w olbrzymich zgrupowaniach tych ptaków. Wierzę, że dane ci było obserwować te zapierające dech, jesienne akrobacje milionowej wielkości stad szpaków. To fascynujące zjawisko wymaga jednak niezwykłej koordynacji między setkami tysięcy osobników. Naukowcy odkryli, że ptaki synchronizują swoje zachowanie z całym stadem, obserwując maksymalnie siedmiu swoich najbliższych sąsiadów. Badacze sądzą, że metoda ta optymalizuje równowagę pomiędzy utrzymaniem spójnej grupy a indywidualnym wysiłkiem. Jeżeli wyniki badań nad szpakami spróbujemy odnieść do sieci społecznych czy technologicznych, to dostrzeżemy podobne szanse na poradzenie sobie z niezwykle niepewnymi warunkami otoczenia i szumem informacyjnym. Jeżeli szpakom wystarczy obserwować siedmiu najbliższych sąsiadów, aby zarządzać ruchem liczącej około miliona osobników grupy, to być może jest to jakaś wskazówka dla społeczności i biznesu. Może właśnie na nasze decyzje, znacznie bardziej niż do tej pory, będą miały wpływ opinie i informacje, które dotrą od “siedmiu” najbliższych osób? Te, które dotrą do nas z tych źródeł, które osiągalne są najszybciej. Nie będziemy potrzebować analizować samodzielnie wszystkiego co najnowsze, co najbardziej efektywne czy modne. Zanim zaczniesz wyciągać dalsze wnioski, popatrz proszę na poniższy film, aby zrozumieć z jakim poziomem koordynacji muszą mierzyć się szpaki.

(*19)

W epoce cyfrowej firmy zalewane są informacjami w czasie rzeczywistym. Podejmowanie decyzji nie może więc być proste, jeśli ustawicznie napływają nowe informacje. Podejmowanie decyzji w coraz szybszym świecie staje się wąskim gardłem wielu firm. Eric Larson, założyciel Cloverpop, aplikacji do podejmowania lepszych i szybszych decyzji biznesowych, daje nam kilka wskazówek, związanych z podejmowaniem decyzji w dzisiejszych czasach. Sugeruje aby firmy ustanowiły wewnętrzny rejestr decyzji i śledziły prawdę. Zespoły, które mają dostęp do historii decyzji, same podejmują je szybciej i lepiej. Larson uważa, że warto przesunąć centra decyzyjne na krawędź firmy. Frontowe grupy robocze mają najszybszy dostęp do wiedzy o kliencie, i najszybciej rozwiązują problemy. Zachęca do transparentności, bowiem brak przejrzystości utrudnia decyzję. Przestrzega również przed irracjonalizmem człowieka. Dzisiaj już bowiem wiemy, że małe bodźce mogą wpływać na olbrzymie różnice w zachowaniu ludzi. Wreszcie, przekonuje do dostosowania prędkości decydowania do reszty. Odniesienie do bezpośredniego otoczenia, w miejsce dążenia do pozornie absolutnej wiedzy, wydaje się zyskiwać na znaczeniu. Coraz chętniej patrzymy dzisiaj w kierunku zorganizowanych społeczności różnych zwierząt, aby próbować podpatrzeć nowe dla nas modele zachowań, doskonalone przez miliony lat. Niewykluczone więc, że czerpiąc ze świata przyrody, brak czasu i nadmiar koniecznych do podjęcia decyzji, wymusi na nas zwiększenie udziału informacji, uzyskiwanych w prostszy sposób od najbliższych sąsiadów, partnerów czy firm. Czy potrafimy sobie dzisiaj wyobrazić konsekwencje takiej “przypadkowości” w planowaniu naszej gospodarki, naszego biznesu czy sieci dostaw? Jeżeli jednak zdecydujemy się obserwować nasze otoczenie znacznie szerzej a nasze plany i decyzje zechcemy opierać na znacznie większej ilości informacji, to jedyną szansą aby nie zagubić się w nadmiarze wszystkiego, będzie sięganie po coraz bardziej zaawansowane technologie. Ze stresu prędkości mogą nas jedynie wyzwolić kolejne poziomy prędkości używanych technologii. Gospodarka oparta na ciągłym rozwoju i konkurencyjności, stała się z czasem gospodarką opartą na prędkości. Jednak czy dla wszystkich firm czas mierzony jest taką samą miarą?

Nagłówki, które atakują nas niemal codziennie, pokazują tych, którzy odnoszą największe sukcesy. Wiosną tego roku czytaliśmy np. o tym, że Amazon stał się drugą najdroższą firmą świata (*20), Microsoft może być pierwszą firmą wartą bilion dolarów (*21), o tym, że Walmart opatentował autonomiczne roboty-pszczoły (*22), a Mark Zuckerberg powiększył swój majątek o 3 miliardy dolarów, w trakcie przesłuchań w kongresie (*23). Niemal codziennie mamy szansę obserwować, że największe firmy rozwijają się w tempie wykładniczym. Nierówność szans na wolnym rynku staje się coraz bardziej widocznym problemem. Co ważne, nie jest to jedynie moje osobiste odczucie. Sporo miejsca temu zagadnieniu poświęcił Harvard Business Review w wydaniu z marca 2018, tytułując cały numer “Dysproporcje w biznesie”. W artykule “Korporacje w erze nierówności”, Nicholas Bloom ze Stanford University pisze, że nierówności nie dotyczą wyłącznie ludzi ale narastają również między przedsiębiorstwami. Jak twierdzi, to właśnie “nierówność firm” jest motorem napędzającym nierówność dochodów ludzi. Najlepiej wykwalifikowani specjaliści gromadzą się w firmach, które odnoszą największe sukcesy, ponieważ to tam mają największe szanse na hojne pensje i atrakcyjne dodatki. Tam również mają większe szanse na dalszy dynamiczny rozwój. Skumulowany efekt rywalizacji powoduje, że coraz częściej zwycięzca bierze wszystko. Jak pokazują dane OECD za lata 2001 – 2009 (*24), najbardziej zaawansowane firmy produkcyjne rozwijają się rocznie około 2 razy szybciej niż pozostałe firmy, a zaawansowane firmy usługowe rozwijają się z roku na rok ponad 16 razy szybciej niż pozostałe firmy w swoich grupach. Jak twierdzi, w tym samym wydaniu HBR, Profesor Harvard University Rebecca M. Henderrson, trwała nierówność szans może być ogromnie destrukcyjna. Może ograniczać pulę talentów, od których uzależnione są firmy a dodatkowo, wzrost nierówności może niszczyć poparcie społeczne dla wolnego rynku. Coraz mniej ludzi może wierzyć w obietnice kapitalizmu, które do tej pory dawały szansę otwierania przed ludźmi możliwości, które inaczej byłyby dla nich niedostępne. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną jej uwagę:

Jeżeli dostęp do rynku mają tylko ci, którzy już na nim są, a pozostali są skazani na ubóstwo i rozpacz, kapitalizm traci moralną przewagę.

Obecna forma kapitalizmu, choć stworzona przez ludzi i dla ludzi, najwyraźniej nie chce się już zadowolić samym człowiekiem w roli reżysera i narzędzia. Nasze obecne zróżnicowane potrzeby osobiste i społeczne oraz potrzeby superszybkiego kapitalizmu, wydają się być coraz bardziej rozłącznymi zbiorami dwóch prędkości. Kapitalizm potrzebuje dzisiaj coraz szybszych technologii i decyzji. Jaka rola w tej rozgrywce przypadnie w udziale człowiekowi? A może to pora aby postawić bardziej fundamentalne pytanie: Co, jeżeli kapitalizm jest jedynie formą przejściową? Czy jesteśmy już dzisiaj zainteresowani wymianą kapitalizmu na coś innego i bardziej nowoczesnego? Czy jesteśmy do tego zdolni? Rozmawiając o tym od lat, być może teraz jest ten właściwy moment, aby kapitalizm i człowieka dostroić do porównywalnej prędkości? Przecież sugestie naprawy kapitalizmu pojawiają się już od bardzo dawna. W 1994 roku John Elkington proponował “Triple Bottom Line”. Chciał aby ekonomia uwzględniała aspekty finansowe, społeczne i środowiskowe. W 1999 roku Paul Hawken, Amory Lovins i Hunter Lowins proponowali światu “Naturalny Kapitalizm”, biorący pod uwagę zasoby naturalne. W 2008 roku Bill Gates był apostołem “Kapitalizmu kreatywnego”. Sądził, że przyszłość to inwestowanie w innowacje. Zaledwie trzy lata później, Michael Porter i Mark Kramer, pisali o “Kapitalizmie wartości wspólnej”. Marzyli o uwzględnieniu i skorelowaniu potrzeb akcjonariuszy i społeczeństwa. W 2012 roku świat zastanawiał się nad sensownością certyfikowanych przez B Lab spółek pożytku publicznego. Zaś w 2013 roku John Mackey i Raj Sisodia przekonywali w swojej książce do tzw. “Świadomego kapitalizmu”. Proponowali wiele różnych wartości dla wszystkich interesariuszy. Podstawowe założenia świadomego kapitalizmu to wyższy cel i zasadnicze wartości, integracja interesariuszy, świadoma kultura i zarządzanie oraz świadome przywództwo. Prób było już zatem wiele. Ale czy któreś z nich mają szansę zabrać głos w kwestii rzetelnej rywalizacji z organizacjami wykładniczymi?

Firmy wykładnicze, wykorzystując efekt skali, mogą rozwijać się w jeszcze szybszym tempie, mając dostęp do gigantycznej ilości klientów. Dzięki potencjałowi finansowemu, sięganiu po najnowsze technologie, działaniu z zaskoczenia oraz szybkości posunięć, mogą odnieść sukces w dowolnym sektorze rynku. Organizacje wykładnicze wypracowały niezwykłą produktywność, potrafią wykorzystywać efekty sieciowe, tworzyć wysokie bariery wejścia, stosować praktyki wykluczające mniejszych, wykorzystywać potęgę olbrzymiej ilości klientów a także wykorzystywać swoją przewagę w negocjacji z pracownikami i rządami. Kto może więc stanąć do wyścigu z największymi? Trudność rywalizacji polega m.in. na ograniczaniu dostępu do najlepszych talentów, braku gigantycznych funduszy na zaawansowane technologie oraz na przejęcia innowacyjnych firm. Trudność rywalizacji przejawia się również w nierównej szybkości dostępu do rynku, bezradności rządów oraz łatwiejszym dla wielkich graczy wzmacnianiu masowej kultury niecierpliwości. Praca, innowacyjność, konkurencyjność, rozwój, szczęście,
sukces ekonomiczny, nie są niczym złym. Wszyscy ciężko pracujemy aby odnieść w naszych firmach sukces. Problemem dla całego ekosystemu biznesowego może stać się jednak ponadprzeciętna skala dysproporcji, która zakłóca dotychczasowe zasady rynkowej konkurencji.

Wiele wskazuje na to, że siłą, która może przeciwstawić się największym zachodnim organizacjom wykładniczym, to… chińskie organizacje wykładnicze. W lutym tego roku The Economist donosił o tym, że Chiny w niektórych obszarach pokonały już firmy z Silicon Valley (*25). Yuri van Geest, współautor książki “Organizacje wykładnicze” (*26), poświęcający sporo uwagi gospodarce Chin, sądzi, że jest kilka powodów, dla których Chiny potrafią osiągnąć więcej niż inni. To konfucjonizm (praktycyzm), sposób zarządzania oraz relacje. W kulturach zachodnich myślimy często bardzo naukowo, akademicko. W Chinach bardzo często stosują zasadę „Learning by doing”. Dzisiaj testowanie okazuje się znacznie tańsze niż planowanie. Chińska praktyka najwyraźniej preferuje mistrza. Zarządzający w naszych firmach i polityce, to zazwyczaj liderzy alfa i omega. W Chinach natomiast bardzo często CTO równa się CEO. W technologicznym świecie potrzebujemy dzisiaj więcej technologicznych wizji niż sztywnych procedur. W kwestii relacji, my postrzegamy świat jako pojedyncze, konkurujące ze sobą obiekty. W Chinach natomiast często budują ekosystemy, współpracujące ze sobą duże firmy. Doniesienia medialne zdają się potwierdzać umiejętność budowania takich sojuszy. Współpraca Foxconn i Alibaby rośnie z roku na rok. Firmy angażują się we wspólne aktywności w obszarze big data, cloud computing, e-commerce i logistyki (*27). Alibaba i Foxconn inwestują również wspólnie w robotykę (*28) oraz w rozwój elektrycznych samochodów (*29). Nie wiem, być może za jakiś czas chińskie firmy przejmą bardziej zachodnie modele współpracy, jednak póki co można czytać o wielu ich wspólnych projektach. Tymczasem wartość dwóch amerykańskich gigantów, Google i Amazona, przekracza wartość 700 miliardów dolarów, a wiadomości, które wpadają przed moje oczy, mówią raczej o ich zagorzałym wyścigu. Amazon Alexa pokonała w sprzedaży Google Home. Google usunęło YouTube z urządzenia Echo Show firmy Amazon. Amazon usunął natomiast ze sklepu produkty Google Nest (termostaty, czujniki, kamery). Być może to jedynie przypadek, że nie trafiam na inne przykłady.

Cóż, oczywiście wiem, że przeważająca ilość firm na świecie to nie są firmy wykładnicze. Przeważająca ilość światowych organizacji nie jest też nadmiernie innowacyjna. To raczej naśladowcy. Większość z nich, większość z nas, zajmują innego kalibru problemy. Ale nie mówcie mi proszę, że wszystkich tych firm, prędkość nie dotyczy. Nie każdy może być przecież innowatorem. Pionierzy muszą ponosić ogromny wysiłek, dysponować dużym kapitałem intelektualnym, ponosić często bardzo duże obciążenia inwestycyjne przy równoczesnym olbrzymim ryzyku niepowodzenia lub braku szczęścia. Sprytni naśladowcy mają natomiast szansę na wykorzystanie cudzych innowacji, nie muszą ponosić nakładów na wczesną fazę B+R, może im sprzyjać określona fala trendu, a przy okazji ich ryzyko jest znacznie mniejsze niż innowatorów. Jednak, choć nie zawsze możesz być tym, kto wprowadza na rynek produkt jako pierwszy, właściwa uwaga, bystrość, spostrzegawczość, oraz szybkość, pozwolą ci wprowadzać do swojego biznesu innowacje, które zaczynają odnosić sukces dzięki pracy innych. Mam na myśli odpowiednią czujność w śledzeniu innowacji, trendów czy nowych modeli biznesowych. Czas jest dzisiaj dla nas wszystkich niezwykle ważny. Nie musisz być kimś wielkim. Nie musisz być pionierem. Ale nie odniesiesz sukcesu jako naśladownik, bez zdolności szybkiego reagowania. Nawet nie startując do wyścigu z gigantami i tak musisz być niewyobrażalnie szybki by przetrwać.

Liczba trendów, od których będą zależeć aktywności naszych firm, nadal będzie rosnąć, ponieważ  nasza gospodarka bazuje na ciągłym i nieograniczonym rozwoju, który zmusza do innowacyjności. Z pomocą przychodzi jej rewolucja cyfrowa oraz coraz doskonalsze technologie. Wygoda konsumentów, może być zaspokajana na milion różnych nowych sposobów. Jednym z głównych motorów napędzających większość trendów jest czas, który sam przyjmuje formę megatrendu. Czas rozumiany jako „czas klienta”, „czas projektowania”, „czas produkcji”, „czas dystrybucji”, „czas konsumpcji”, „czas życia produktu”, „czas zabawy”… Ponieważ prędkość staje się naszą nową kulturą, sukces w biznesie będzie w dużej  mierze zależeć od naszego refleksu i wybitnej szybkości. Coraz szybsze technologie, maszyny i algorytmy, wyzwolą kolejne poziomy niecierpliwości konsumenta, tworząc podwaliny pod kolejne, jeszcze szybsze technologie, mody, style życia i trendy. Ze stresu prędkości mogą nas jedynie wyzwolić kolejne poziomy prędkości stosowanych technologii. Dzisiaj zamiast pytać: „czy wdrażać nowoczesne technologie?”, musimy myśleć, jak zrobić to szybciej od innych. Nawet jeśli twoim celem nie jest bycie liderem w swojej branży, kiedy nie interesuje cię droga na sam szczyt, czy stanie się pionierem, to i tak, czas jest dla ciebie niezwykle ważny, ponieważ wydaje się, że wygrywa dzisiaj z perfekcją. Nowy, przyszły rodzaj perfekcji, będzie zapewne wynikiem jeszcze większej szybkości i jeszcze lepszych technologii. Nawet nie startując do wyścigu z najszybszymi, musisz dzisiaj reagować niewyobrażalnie szybko, aby zdążyć zauważyć, jak reagują inni.


Niniejszy artykuł powstał na podstawie wystąpienia autora, które miało miejsce podczas trzeciej edycji konferencji TRENDOWNIA, w dniu 19 kwietnia 2018 roku w Jachrance. 

W artykule wykorzystano następujące źródła:

*1 – http://www.supplychaindigital.com/scm/supply-chain-predictions-2018-trends
*2 – https://www.supplychaindive.com/news/supply-chain-trends-cloud-blockchain-technology/514299
*3 – https://www.forbes.com/sites/stevebanker/2017/12/07/supply-chain-trends-to-watch-in-2018/#56e4f73e50fc
*4 – https://www.gartner.com/smarterwithgartner/gartner-top-8-supply-chain-technology-trends-for-2018
*5 – http://www.industryweek.com/technology-and-iiot/four-digital-trends-manufacturers-should-watch-2018
*6 – https://www.mbtmag.com/blog/2018/01/top-5-manufacturing-trends-and-predictions-2018
*7 – http://trendwatching.com/quarterly/2017-11/5-trends-2018
*8 –  https://www.finery.com
*9 –  https://ryu.com
*10 – https://www.petlandia.com/int/work-with-us
*11 – https://www.youtube.com/watch?time_continue=1&v=nt00QzKuNVY
*12 – https://www.youtube.com/watch?v=4kBQzAG1Zwg
*13 – https://www.youtube.com/watch?v=c8cY42-qMcM
*14 – http://thefinance.sg/2018/03/21/blog-60-i-could-have
*15 – https://www.youtube.com/watch?v=zJ79p6ENAGw
*16 – https://www.weforum.org/agenda/2017/03/the-digital-revolution-is-not-about-technology-it-s-about-people
*17 – https://www.garyvaynerchuk.com/importance-speed-business
*18 – https://journals.plos.org/ploscompbiol/article?id=10.1371/journal.pcbi.1002894
*19 – https://www.youtube.com/watch?time_continue=71&v=M1Q-EbX6dso
*20 – https://businessinsider.com.pl/firmy/najdrozsze-firmy-swiata-amazon-drugi-wyprzedza-alphabet/eqntdyk
*21 – https://businessinsider.com.pl/gielda/wiadomosci/jaka-moze-byc-wartosc-microsoftu-bilion-dolarow-w-2019-roku/2c9xmlp
*22 – https://www.weforum.org/agenda/2018/03/autonomous-robot-bees-are-being-patented-by-walmart
*23 – https://businessinsider.com.pl/gielda/wiadomosci/facebook-notuje-wzrost-notowan-po-przesluchaniach-marka-zuckerberga/h09ebrh
*24 – https://www.slideshare.net/innovationoecd/2015-07-09-oecd-future-of-productivity
*25 – https://www.economist.com/blogs/graphicdetail/2018/02/daily-chart-11
*26 – https://przepraszamniemamczasu.jedra.pl/organizacje-wykladnicze
*27 – https://asia.nikkei.com/Business/Trends/Foxconn-Alibaba-alliance-grows
*28 – http://www.chinadaily.com.cn/business/tech/2015-06/18/content_21044241.htm
*29 – https://www.electrive.com/2018/01/29/alibaba-foxconn-lead-investment-ev-start-xpeng

Zostaw swój email aby otrzymywać informacje o nowych wpisach.
Poleć innym
Share on linkedin
LinkedIn
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o nowych wpisach.
Najnowsze artykuły

Najnowsze recenzje książek

Informuj mnie o nowych wpisach

Social media - Kanał RSS